Gdy dziecko choruje, czasem to Twoje serce woła o ukojenie. O emocjach, które przekładają się na choroby – i o miłości, która uzdrawia
"Moje dziecko zachowuje się dziwnie. Płacze bez powodu. Ma lęki. Nie chce jeść. Choruje. Nie wiem, co się dzieje...”
A co jeśli powodem… jesteś Ty?
Nie jako winna osoba.
Tylko jako pole, w którym dziecko żyje.
Bo dzieci – szczególnie małe – nie mają jeszcze w pełni zbudowanego własnego pola energetycznego. One są głęboko wplecione w nasze. Czują nas zanim zrozumieją siebie. Niosą to, czego nie wypowiadamy. Reagują ciałem na to, co w nas niewidzialne.
Dlaczego tak się dzieje?
1. Dzieci przez pierwsze lata żyją w naszym polu. Zanim dziecko nauczy się odróżniać „ja” od „mama/tata”, jego ciało i system nerwowy odbierają nasze stany jako własne. Nie rozumieją, że to „nasz stres” – one po prostu to czują.
2. Dzieci kochają nas bezwarunkowo. Ich Dusza często mówi: „Widzę, że Ci trudno. To wezmę trochę za Ciebie.” To nie jest świadoma decyzja – to miłość i jedność pola.
Czy to znaczy, że wszystko, co dziecko przeżywa, to nasza wina?
Nie! Absolutnie nie.
To nie tekst o winie.
To tekst o współodczuwaniu i głębokim połączeniu.
Twoje dziecko nie „choruje przez Ciebie”.
Ono odbiera z pola to, co próbujesz ukryć – nie po to, by Cię ukarać, ale po to, by coś pokazać, coś uzdrowić razem z Tobą.
Przykład z mojego życia...
Dwa lata temu przeżywałam bardzo trudny okres zawodowy. Codziennie rano wstawałam z ciężkością. Nie chciałam iść do pracy. Nie miałam siły. Wszystko we mnie krzyczało: „Nie chcę tam być.”
I w tym samym czasie mój synek –zaczął z dnia na dzień panicznie bać się przedszkola. Nie umiał powiedzieć dlaczego, mimo, że pytaliśmy. Wymyślał różne powody, ale żaden nie był konkretny, ani stały.
Codziennie płacz. Wieczorami ataki paniki. A przy odbiorze – uśmiech i słowa:
- Było super, mamo!
– To jutro też idziesz?
– Muszę?
I znów płacz. Co pięć minut. Do nocy.
Na początku byłam zła. Zestresowana. Zrezygnowana. Pamiętam jak myślałam: Mam swoje problemy… i jeszcze on mi dokłada?!
Ale potem spojrzałam inaczej.
To była ta sama emocja!
Ja nie chciałam chodzić do pracy = On nie chciał chodzić do przedszkola.
Nie musiałam nic naprawiać w nim. Zajęłam się sobą. Poradziłam sobie ze swoim lękiem, frustracją, oporem, przepracowałam emocje aż niechęć do pracy we mnie odpuściła. I w momencie, kiedy ja puściłam – on też puścił. Bez słowa. Bez terapii z dnia na dzień, tak samo jak to się zaczęło.
To był pierwszy raz, kiedy naprawdę zrozumiałam: Dziecko jest w moim polu. I jego ciało pokazuje to, czego moje ciało jeszcze nie umie wypowiedzieć.
1. Zatrzymaj się i zobacz siebie
Zamiast od razu szukać przyczyny w dziecku, zapytaj:
Czy ja sama/sam czuję się dobrze?
Czy coś we mnie boli, ale tego nie wypowiadam?
Czy próbuję być silna/y, gdy w środku wszystko się we mnie kurczy?
Oto kilka przykładów, które – według Totalnej Biologii – pokazują, jak emocje rodzica mogą manifestować się w ciele dziecka:
🔹 Ból gardła / angina / chrypka
→ Niewypowiedziane słowa.
Rodzic tłumi złość, rozczarowanie lub potrzebę powiedzenia prawdy.
Ciało dziecka może „przejąć” ten niewyrażony ładunek.
➡️ Etap aktywnego konfliktu (gdy gardło boli, piecze, drapie).
➡️ Etap naprawczy (gdy pojawia się ropa, opuchlizna) – konflikt się kończy, ciało się oczyszcza.
🔹 Przeziębienie (katar, kaszel, stan podgorączkowy)
→ To często faza naprawcza po wcześniejszym emocjonalnym konflikcie.
Może pojawić się po okresie intensywnego przeżywania niepokoju, rozłąki lub stresu – kiedy sytuacja się stabilizuje, napięcie puszcza, a ciało przechodzi w tryb regeneracji.
Objawy takie jak katar, kaszel czy stan podgorączkowy to sposób, w jaki organizm oczyszcza się z emocjonalnego i fizycznego napięcia.
➡️Na poziomie energetycznym może to być odpowiedź na:
– wcześniejsze poczucie oddzielenia od bliskiej osoby (nawet jeśli fizycznie byli razem),
– długotrwały stres, który „zszedł” z układu nerwowego,
– powrót do poczucia bezpieczeństwa, które pozwala ciału zacząć uzdrawiać.
🔹 Ból brzucha
→ Nieprzetrawiona sytuacja emocjonalna.
Rodzic mógł czegoś „nie przełknąć” – np. urazy, niezgody, sytuacji w pracy lub relacji – a dziecko reaguje napięciem w brzuchu.
➡️ Jeśli pojawia się biegunka – często to moment „uwolnienia” napięcia.
➡️ Gdy ból utrzymuje się – konflikt może być nadal aktywny.
🔹 Skóra (wysypka, swędzenie)
→ Konflikt oddzielenia lub chęci oddzielenia.
Rodzic może czuć, że „stracił kontakt”, albo że coś narusza jego przestrzeń.
Dziecko może pokazać to dosłownie przez skórę – barierę między „ja” a światem.
➡️ Swędzenie często pojawia się w fazie naprawczej.
🔹 Czop w uchu / ból ucha
→ Niechęć do słyszenia.
Rodzic mógł nie chcieć usłyszeć trudnej prawdy, krzyku, konfliktu, a dziecko „zatkało” się w jego imieniu.
➡️ Aktywny konflikt: napięcie, ból ucha.
➡️ Naprawczy: wyciek, zatkanie, czop – ciało usuwa to, co symbolicznie „zalegało” w energii.
Ciało dziecka nie „psuje się” samo z siebie. To często jego najczystsza forma komunikatu: „Mamo, Tato… coś w Tobie mnie wołało. I odpowiedziałem miłością.”
Wtedy zatrzymaj się. Weź oddech. Posłuchaj.
Twoje ciało – i ciało dziecka – mówią prawdę.
2. Zadbaj o swoje emocje
Każda forma pracy ze sobą — oddech, ruch, rytuał, rozmowa — oczyszcza także przestrzeń Twojego dziecka.
To nie jest teoria. To jest realne pole, które dzielicie.
Dzieci — szczególnie do 7. roku życia — są silnie połączone z naszym systemem energetycznym. Ich ciała mogą przejmować od nas napięcia, niewypowiedziane emocje i konflikty, których my sami nie potrafimy jeszcze uzdrowić.
Dlatego właśnie tak ważne jest, by nie zaczynać od pytania: Co z moim dzieckiem?!, ale od czułego: Czy u mnie jest dobrze? Czy coś we mnie domaga się uzdrowienia?.
I kiedy zaczynasz pracować z własnymi emocjami – gdy robisz przestrzeń na łzy, na uwolnienie oddechem, na szczerą rozmowę, na głęboki rytuał — uwalniasz nie tylko siebie. Twoje dziecko oddycha razem z Tobą. Jego ciało może wreszcie puścić to, czego nigdy nie miało nieść.
Jeśli nie wiesz, od czego zacząć — prowadzę sesje, w których pomagam zlokalizować emocje i rozpuścić zapis w ciele. Czasem wystarczy jedna decyzja, by zaczął się ruch. Bo Ty jesteś kluczem.
A kiedy rodzic się uzdrawia, dziecko nie musi już wołać przez ciało.
3. Podziękuj dziecku – z serca, w myślach
„Już nie musisz mi pomagać, kochanie. Już się tym zajmuję. Możesz być dzieckiem.”
I czasem nie musisz tego mówić na głos. Najgłębsze uwolnienia dokonują się, gdy dziecko śpi.
To nie przypadek, że dawniej kobiety mówiły do dziecka szeptem, gdy spało. Nazywano to szeptankami – cichymi modlitwami Duszy.
Szeptucha, matka lub babka siadała przy dziecku i zdejmowała z niego obciążenia – nie siłą, nie intencją, ale obecnością, słowem i czystą miłością.
Jak uwolnić dziecko, gdy śpi?
(inspirowane tradycją szeptanek)
1. Usiądź obok łóżka dziecka.
Nie dotykaj, jeśli nie czujesz takiej potrzeby.
Po prostu bądź przy nim – spokojna, ugruntowana.
2.Weź kilka głębokich oddechów.
Poczuj, jak Twój oddech oczyszcza przestrzeń – dla Ciebie, dla niego/niej.
3. W myślach wypowiedz słowa uwolnienia:
„Zdejmuję z Ciebie wszystko, co przyszło z mojego bólu.
To, co moje – wraca do mnie.
Tobie daję wolność, światło i lekkość.”
„Nie musisz już mnie chronić.
Już jestem dorosła. Już się tym zajmuję.”
„Możesz być dzieckiem.
Możesz oddychać własnym rytmem.
Możesz być wolny/a.”
4. Zobacz w wyobraźni, jak Twoja energia odczepia się od jego pola.
Nie siłowo – łagodnie. Jakby złote nici, które Was łączyły przez ból – zaczęły się teraz rozsupływać i przekształcać w czyste światło miłości.
5. Na koniec po prostu szepnij w myślach:
„Kocham Cię. Dziękuję, że byłeś przy mnie. Teraz już jesteśmy wolni.”
I odejdź w ciszy.
Nie analizuj. Nie oczekuj efektu.
To już się zadziało.
Możesz to powtarzać, ilekroć czujesz, że dziecko niesie coś, co nie jest jego.
To nie magia. To miłość świadomej Duszy. A ona naprawdę działa – nawet, gdy tylko szeptem.
To, o czym piszę, nie jest tylko zbiorem pięknych myśli.
To jest moje życie. To są prawdziwe doświadczenia, które uczą mnie ufać.
Poniżej jedno z nich – wydarzyło się dosłownie kilka dni temu.
W nocy z 12 na 13 listopada przyśniło mi się, że zgubiłam motylka z lewego ucha. Sen był prosty. Bez dramatyzmu. Nie analizowałam go – zostawiłam go w spokoju, tak jak się przychodzi do zaufanego znaku.
Tego samego ranka mój synek, Kordian, miał umówioną wizytę u pediatry. Lekarka zasugerowała konsultację laryngologiczną. Podeszliśmy do rejestracji i w niesamowity sposób – jakby samo Niebo to zaplanowało – zwolniła się jedna wizyta, dokładnie za 15 minut.
Poszliśmy. Lekarz zajrzał do jego lewego ucha… i wyjął z niego czop.
Z lewego ucha. Dokładnie tego, o którym śniłam...
Dosłownie.
To, co mój sen pokazał jako symbol motylka,
w ciele mojego dziecka objawiło się jako coś realnego, namacalnego.
Coś, co trzeba było wyjąć.
I co samo dało się wyjąć —
bo już było gotowe.
Dziś wiem jedno:
Nasze dzieci są połączone z nami nie tylko biologicznie.
Są połączone energetycznie – czują nasze napięcia, noszą nasze zapisy, odpowiadają na nasze transformacje.
I jeśli my – jako mamy, ojcowie, opiekunowie –
zdejmujemy z siebie jakiś kod, jakiś ciężar,
to ciała naszych dzieci też to czują.
💛 Na koniec…
Nie jesteśmy winni temu, co dziecko czuje.
Ale jesteśmy z nim głęboko połączeni.
I to połączenie może być kluczem – nie do kontroli, ale do uzdrowienia.
Dziecko nie potrzebuje idealnego rodzica. Potrzebuje prawdziwego. Obecnego. Takiego, który czuje. Bo to, co najbardziej koi dziecięcy ból… to widok mamy lub taty, którzy wracają do siebie – z miłością, nie z poczucia winy.
- Gdy Ty zaczynasz oddychać spokojnie – jego układ nerwowy czuje się bezpieczniej.
- Gdy Ty pozwalasz sobie na emocje – ono nie musi wyrażać ich przez ciało.
- Gdy Ty wracasz do serca – ono czuje, że świat znów ma grunt.
To nie są wielkie rzeczy.
To są małe gesty – ale zrobione z prawdy.
Z nich rodzi się największa uzdrawiająca moc.
Nie chodzi o to, by „naprawić” dziecko.
Chodzi o to, by wrócić do siebie – bo kiedy uzdrawiamy siebie… często okazuje się, że ono już więcej nie musi.
Z miłości. Nie z presji.
Z obecności. Nie z perfekcji.
Bo Ty jesteś najpiękniejszym uzdrowieniem, jakiego ono potrzebuje.
Jeśli ten tekst przyniósł Ci ulgę, otworzył oczy albo serce – możesz postawić mi symboliczną kawę tutaj:
👉 buycoffee.to/szczesciewszczesciu
Dziękuję za każdą duszę, która wraca tu z wdzięcznością
💛
z serca
Dominika






Komentarze
Prześlij komentarz